ROZWÓJ OSOBISTY | PRAKTYCZNA PSYCHOLOGIA | RELACJE MIĘDZYLUDZKIE

Miłosne bombardowanie, czyli dlaczego warto uważać, z kim się wiążesz

, Psychologia



Bywa, że miłość spada na człowieka niczym bomba. Czasem wystarczy jedna randka, inauguracyjny seks, pierwsze wspólnie zjedzone spaghetti carbonara i już ma się wrażenie, że odnalazło się swoją bratnią duszę. Eksplozja podniecenia, ekscytacji i zakochania nie pozwala Ci myśleć o niczym innym, niż o swojej nowej miłości, która wydaje się ideałem. Ideałem, który od samego początku jest Tobą zachwycony i maksymalnie zaangażowany w waszą relację. Zapewnia o uczuciach, którymi Cię darzy i już planuje, jak nazwiecie waszego psa. Jeżeli właśnie jesteś w takiej sytuacji, to nie żebym chciał rujnować Ci zabawę, ale… lepiej miej się na baczności. Według psychiatry Dale’a Archera możesz być ofiarą manipulacji pt. bomba miłosna i nie zdawać sobie sprawy z prawdziwych zamiarów swojego „bajecznego” partnera.

Miłosne bombardowanie

Maciej był młodym, wrażliwym gościem poszukującym kogoś, kto mógłby go budzić zapachem kawy i słodkim buziakiem w czółko. Mimo że doświadczył wielu porażek w relacjach, to jednak mocno wierzył w romantyczność i szlachetną ideę, że gdzieś tam czeka na niego „ta jedyna”. Wtedy poznał Agatę, dziewczynę o duszy artystki. Miała w sobie coś niezwykłego, coś, co sprawiało, że Maciek nie mógł przestać o niej myśleć (nawet podczas oglądania El Clásico). Zastanawiał się, jak to możliwe, że ktoś może być tak miły, pociągający i obdarowujący go tyloma pochlebstwami – „Gdzie przez te wszystkie lata była ta dziewczyna?! Dlaczego wcześniej jej nie spotkałem??” – pytał siebie w duchu.

Ich relacja rozwijała się w zawrotnym tempie, a Maciek miał wrażenie, że przed jego oczyma rozgrywa się doskonały film romantyczny, któremu śmiało mógłby dać dyszkę w ocenach na filmwebie. Nie mógł więc do końca uwierzyć, że to wszystko było prawdą (i słusznie). Po dwóch tygodniach znajomości Agata powiedziała „kocham Cię”, zapewniając Maćka o swoim uczuciu. Wyznanie miłości było poprzedzone spontanicznym i wspaniałym stosunkiem seksualnym na drugiej randce. Gdyby można było zmierzyć poziom chemii w tej relacji, to prawdopodobnie nie starczyłoby na to skali.

Jakby tego było mało, szybko wyszło na jaw, że świeżo upieczona parka słucha bardzo podobnej muzyki, uwielbia włoską kuchnię i ogląda te same seriale na Netflixie. Rodzice i znajomi Maćka pokochali Agatę i wcale nie dlatego, że nieustannie kupowała wszystkim wyszukane prezenty. Była bystra, opiekuńcza, ambitna, otwarta i zabawna. Sprawiała, że każda osoba w jej towarzystwie była uśmiechnięta. Od samego rana (jak tylko było na tyle jasno, aby dostrzec rysy twarzy) Agata z żywym zainteresowaniem wpatrywała się w profil Maćka, który, mimo że pochrapywał i miał śpiochy w oczach, czuł się jak najseksowniejszy (i najszczęśliwszy) człowiek na ziemi.

Jeżeli coś wydaje się zbyt doskonałe, aby było prawdą… to prawdopodobnie tak jest

Jak już wspominałem – Maciek był wrażliwy. Dlatego, kiedy pewnego wieczoru wpatrując się w połyskujące oczy swojej wybranki, usłyszał od niej: „Nie sądziłam, że masz AŻ TAKIE zakola” – poczuł się żałośnie przygnębiony na następne 24 h. „Dlaczego moja miłość nie rozumie, że to mogło mnie urazić?” – to pytanie dźwięczało mu w głowie, jak upierdliwa melodia zasłyszana na wiejskim weselu. Maciej nie do końca wiedział, jak do tego podejść. Nie znali się aż tak dobrze, aby mówić sobie takie rzeczy… „Z drugiej strony mógł być to nieprzemyślany komentarz, który nic nie znaczy” – pomyślał i znowu skupił się na licznych zaletach Agaty.

Mijały kolejne tygodnie, parka postanowiła zamieszkać razem. Mieli tyle wspólnych planów. Agata była cudowna, ale co jakiś czas „wybuchała”. Jedna rzecz potrafiła wzbudzić w niej wściekłość lub poczucie odrzucenia, które kończyło się intensywnym płaczem. Jeżeli coś nie szło po jej myśli, obwiniała o to Maćka, który coraz częściej ją irytował. Oprócz tego wydawało się, że w niczym nie widziała swojej winy. To jej chłopak nie potrafił dobrze wymalować ścian, zaplanować wspólnego weekendu i dojrzale wypełniać swoich obowiązków. Nie kończyły się również liczne, czasem „niepozorne” komentarze na temat wyglądu Maćka, który był nimi kompletnie sfrustrowany. Z czasem dochodziło wręcz do nieuzasadnionych rękoczynów, które stały się zapowiedzią większych problemów.

Agata uwielbiała być w centrum uwagi. Szczególnie takiej, którą mogła otrzymać od mężczyzn. W związku czuła się niczym egzotyczny ptak zamknięty w złotej klatce. Zawsze głęboko wierzyła, że należy się jej komplement, zaproszenie do tańca i postawiony drink od kogoś, kto niekoniecznie musiał mieć na imię Maciej. Lubiła nowe rzeczy i w głębi duszy czuła, że jej dwuletni partner niczym ją już nie zaskoczy. A ona sama nie „zakocha się” w nim po raz drugi. Nie poczuje się tak wyjątkowo, jak mogłaby, gdyby poznała kogoś nowego.

Konflikty narastały. Maciek był zakochany po uszy i nie potrafił racjonalnie spojrzeć na swój związek. Przestał wyznawać swoje zasady, popełniając wiele błędów. Największym z nich był fakt, że oparł całe swoje życie na jednej osobie i dosłownie nie wyobrażał sobie bez niej życia. Stał się bezbronny niczym krab pustelnik bez swojej muszli. Dlatego, kiedy po ponad dwóch latach znajomości z Agatą doszło do kłótni przypominającej huragan, choć powiedział na głos, że chce to skończyć – wcale tego nie chciał. Po kilku „cichych dniach” Agata przyznała się do zdrady. Maciek był zdruzgotany, chciał to ratować, ale niepotrzebnie, bo nie rozumiał, że padł ofiarą manipulacji, która jeszcze trochę trwała, kalecząc jego psychikę.

„Climax”, czyli punkt krytyczny

Jeżeli Twoja historia miłosna przypomina tę powyżej, to bardzo możliwe, że człowiek, z którym się wiążesz, przejawia zespół cech osobowości tzw. ciemnej triady (narcyzm, makiawelizm i psychopatia) lub niektóre z nich. Trudno rozpoznać kogoś takiego w początkowym etapie związku, szczególnie że wówczas łatwo przychodzi nam idealizowanie. Manipulator może nosić maskę osoby uroczej, empatycznej i tryskającej pozytywną energią, a dodając do tego jego zamiar jak najszybszego „zdobycia” Twojej miłości, bywa niezmiernie skuteczny w swoich działaniach. Z czasem zaczyna wychodzić jego prawdziwe oblicze – osoby, która chce zatriumfować, poczuć się lepsza Twoim kosztem i wykorzystać Cię dla własnych celów. Problem w tym, że zdążyłeś się już zaangażować i zaplanowaliście już, jakie kanapy będziecie mieć w dużym salonie w waszym wymarzonym domu.

Miłosne bombardowanie sprawia, że tracisz rozum, połykasz haczyk. Właśnie wtedy powolutku zaczyna się proces dewaluacji z rąk manipulatora, który zna już wszystkie Twoje słabości i od tego momentu może to wykorzystać. I robi to bez wyrzutów sumienia. Z reguły przyjmuje to formę złośliwych komentarzy na temat Twojego wyglądu i osiągnięć oraz zanikającym braku wsparcia w sprawach, w których wcześniej można było na swojego partnera liczyć. W niektórych przypadkach dochodzi również do krzyków i nadużyć fizycznych.

Problem w tym, że Ty nadal widzisz w tym człowieku swoją bratnią duszę. Nie potrafisz zrozumieć, jak to możliwe, że ktoś, kto obdarzył Cię wcześniej tak ogromnym uczuciem, tyloma komplementami i prezentami, ktoś, kto jest uwielbiany przez wszystkie osoby w Twoim otoczeniu, teraz się od Ciebie odwrócił
. Jest chłodny i zdystansowany. Twoje prośby i próby odzyskania miłości kończą się dla Ciebie kolejnym odrzuceniem. Zaczynasz wariować, bo w Twojej głowie to ktoś, który jeszcze niedawno z zaangażowaniem opowiadał Ci, jak to wspaniale będzie się wspólnie zestarzeć.

Na czym polega manipulacja?

Szczególnie osoby z narcystycznym zaburzeniem osobowości mogą wydawać się wyjątkowo pociągające i empatyczne. W rzeczywistości nauczyły się, jak dostosować się do innych ludzi, aby im zaimponować. Są bystrymi i uważnymi słuchaczami. To wystarczy im do tego, aby człowiek poczuł się w ich towarzystwie doskonale. Zazwyczaj narcyz nosi w sobie ranę z dzieciństwa, kiedy to np. mógł liczyć na wsparcie i podziw rodzica wyłącznie wówczas, gdy spełniał wszystkie jego zachcianki, wygrał konkurs i miał same piątki na świadectwie. Każdy błąd, ujawnienie wady lub potknięcie dziecka kończyło się odrzuceniem przez rodzica, który stosował w tym celu chłód emocjonalny, obraźliwe komentarze lub kary cielesne.

Jeżeli padłeś ofiarą manipulatora, to prawdopodobnie również nosisz jakąś niezagojoną ranę, która powstała w okresie dzieciństwa. Ale nie jest ona aż tak duża, jak w przypadku narcyza, który jak nikt inny potrafi uśmierzyć Twój ból. Nie myśl jednak, że ofiarą staje się osoba o bardzo niskim poczuciu własnej wartości, niezadbana i nieogarnięta życiowo. Narcyz potrzebuje przynajmniej częściowo atrakcyjnego partnera, ponieważ „cel” musi dopompować jego ego. Jeżeli nie otrzymuje takiego wzmocnienia, szybciej „ściąga maskę” i wycofuje się z relacji, aby zakochać się w kimś bardziej „wyjątkowym” lub prowadzi podwójne życie.

Miłosne bombardowanie działa tak skutecznie, ponieważ każdy człowiek pragnie czuć się dobrze sam ze sobą. Zwłaszcza jeśli ktoś z zewnątrz go w tym utwierdza. Dlatego między narcyzem i jego ofiarą natychmiastowo tworzy się niesamowite przyciąganie, któremu ciężko się oprzeć. Manipulator stosuje wiele technik, mających na celu jak najszybsze zdobycie partnera – błyskawicznie wydarza się pierwszy seks, pierwsze wyznanie miłości i romantyczne gesty. Nim człowiek się zdąży spostrzec, doświadcza „więzi na sterydach”, której z pewnością nie odczuwałby w zdrowym związku.

Narcyzowi zależy na tym, aby żerować na Twoich słabościach, wysysać z Ciebie energię. Sprzeczne komunikaty mieszają Ci w głowie. Z czasem masz wrażenie, że to z Tobą musi być coś nie tak! „To wyjście z kolegą do klubu, zamiast z Tobą? Nie widzieliśmy się tyle lat, jak śmiesz mnie tak parszywie o cokolwiek posądzać?!”. Manipulator nigdy nie przyzna się do winy. A jeśli będzie mieć jakiekolwiek wyrzuty sumienia, to znaczy, że ma w tym jakiś zamiar. To wszystko jest formą emocjonalnej manipulacji. „O co do cholery w tym wszystkim chodzi!?” – zastanawiasz się coraz bardziej. Zaczynasz wierzyć, że to Ty jesteś wariatem.

Ostatni etap to odrzucenie, gdy manipulator Cię zostawia lub zmusza do rozstania. A robi to w momencie, gdy czuje się zdemaskowany, a Ty jesteś kompletnie zdesperowany i rozbity. Kiedy dowody na jego „doskonałość” zaczynają się kruszyć, a na ich miejsce pojawia się tyle występków, że nie sposób się ich wyprzeć. Odrzucenie (z reguły bez wyraźnej zapowiedzi) jest piekielnie bolesne dla ofiary. „Jak to możliwe, że ktoś, kto tak bardzo mnie kochał, w jednej chwili nie czuje do mnie nic? Skoro nawet ta osoba we mnie zwątpiła, to co to mówi o mojej wartości?!”. Dlatego tak ciężko się pozbierać po rozstaniu z narcyzem. Jest to kolejny ruch w repertuarze manipulatora, który ma w planach odezwać się do Ciebie po kilku tygodniach lub miesiącach milczenia, obiecując Ci „nowy początek” i dozgonną miłość.

Nie daj się nabrać.