ROZWÓJ OSOBISTY | PRAKTYCZNA PSYCHOLOGIA | RELACJE MIĘDZYLUDZKIE

Jak utrzymać związek?

, Psychologia



Rozstania to chleb powszedni w dzisiejszym świecie. Pary, które żyją razem przez wiele lat w szczęściu i miłości, zaliczane są obecnie do zjawisk, które zwykło się nazywać „cudami, które jednak się zdarzają”. Ileż słyszałeś w swoim życiu obietnic od swojej wybranki, ile sam ich składałeś? „Bo my to już będziemy razem na zawsze, będziemy mieszkać w uroczym domku na obrzeżach miasta, gdzie razem się zestarzejemy, nasze dzieci będą miały na imię Henryk i Zuzanna, a ich malutkie główki będą obdarzone złotymi lokami…” – znasz to skądś?

Okazuje się, że to „na zawsze”, kończy się po powiedzmy trzech latach i choć to jest kawałek czasu, to do wieczności bardzo mu daleko. Czasami związek ma kres po trzech, ale miesiącach i wtedy również każda „wieczna” obietnica wydaje się tak groteskowa, jak satanista biorący homoseksualny ślub w katolickim kościele. Dlaczego tak się dzieje i jak wspólnie żyć, żeby zwiększyć szansę, aby to uczucie między wami nigdy nie umarło – dowiesz się w tym wpisie.

„Jak utrzymać związek?”. Tytuł trochę zwodniczy, ponieważ od jakiegoś czasu nie jestem fanem nazywania w ten sposób relacji, która z góry zakłada, że ktoś Ci bliski jest niczym Twój niewolnik na niewidzialnej smyczy. Albo i/lub Ty jesteś jego osobistą własnością. Ograniczanie wolności nie jest dobre. Jedyne kajdanki, które służą zakochanym, to te, których możesz użyć, przypinając swojego partnera do łóżka w sypialni.

Jako, że prawdziwa miłość równa się wolność – gdzie w tym zawiera się jakikolwiek sens? Wiem jednak, że wielu osobom udzieli się taki a nie inny tytuł, który w rzeczywistości powinien brzmieć: „Jak trwać w miłości”. Wpis ważny, rzekłbym na swój sposób „wyjątkowy”, stąd moja wielka chęć, przekazania tej treści, jak największej ilości ludzi.

Dlaczego związki tak szybko się kończą

Ostatnimi czasy moje podejście do tych spraw ma buddystyczną naturę, wschodni mistrzowie zasiali we mnie swego rodzaju ziarenko oświecającej wiedzy, która dała mi spojrzenie na wiele spraw z zupełnie innej perspektywy. Perspektywy słusznej, niezaślepionej schematami społecznymi, w których miłość jest zaledwie cząstką tego, czym w rzeczywistości powinna być.

Związki się sypią, bo miłość się sypie. Nie zawsze da się kochać, tak jakbyśmy tego pragnęli i wtedy zaczynamy ucieczkę. Uciekamy w nowe relacje, różne używki i chwile, które mają dać nam chwilowego, emocjonalnego zastrzyku pozytywnego haju. Istnieją jednak sposoby, aby tą miłość pielęgnować, jak dziką różę, która mimo, iż może zwiędnąć, kiedy jest niepodlewana w ciemnym kącie – wiosną wypuści nowe, jeszcze piękniejsze kwiaty.

Na początku większości relacji jest cudownie – róża nie potrzebuje słońca – karmi się erupcją emocjonalnej energii, która tworzy się między dwójką świeżo zakochanych osób. Później święto powszednieje, mijają lata a może zaledwie miesiące i przychodzą pierwsze kryzysy. Zachowania i cechy, które kiedyś akceptowaliśmy, teraz stają się niezmierne irytujące, zaczynamy zaniedbywać się fizycznie, nie dbając o swój wygląd i ubiór. Powodów do kłótni też nie brakuje. Generalnie – nie jest już tak pięknie i kolorowo, jak dawniej.

Rutyna zaczyna uśmiercać ostatnie niedobitki motylków w brzuchu i przestajemy być szczęśliwi z osobą, która jeszcze nie tak dawno, była dla nas całym światem. Proza życia dotkliwie daje o sobie znać, a miłość… Miłość niepostrzeżenie daje dyla, wyskakując czym prędzej przez ciasny lufcik na tyłach domu. Nie oglądając się za siebie – biegnie w poszukiwaniu nowych przygód i doznań. Czasami warto ją gonić. Bywa, że nie ma powodów i sensu by to robić, bo miłość nie kończy się na jednej relacji i wtedy po prostu szukamy nowej osoby.

Jeżeli jednak łatwo się nie poddajesz problemom i czujesz, że to, co niegdyś łączyło Cię z Twoim partnerem jest warte pracy lub chcesz by trwało jak najdłużej, mam dla Ciebie kilka cennych rad. Wychodzę z założenia, że miłość trzeba robić. Własnie tak, w przeciwnym wypadku każde uczucie w końcu ulegnie wypaleniu. Dokładnie tak, jak musisz pracować nad cierpliwością, pewnością siebie, czy asertywnością – w ten sposób trzeba również obchodzić się z kochaniem drugiej osoby. Dając coś od siebie, akceptując partnera i tworząc okoliczności, w których to uczucie nie staje się kwaśne, jak przeterminowane żelki Haribo, a dojrzewa z czasem jak wino, które z każdym rokiem staje się coraz lepsze.

Romantyczność nie tworzy się sama z siebie

Szczerze powiedziawszy jestem romantykiem i niegdyś wstydziłem się tego, że czasami bywam zanadto emocjonalny. Obecnie jednak widzę więcej plusów tej sytuacji, niż minusów. Ale do dzisiaj nie lubię słowa „romantyczność”. Okazuje się, że to zjawisko wymaga pracy, zaangażowania i kreatywności. Nie mówię o mdłym romantyzmie rodem z brazylijskich seriali lecących na TV Romantica, tylko o takim, który buduje uczucie, dając miejsce na przeżywanie czegoś wyjątkowego. Czegoś, co zapewni wam magiczny nastrój, którego na próżno szukać podczas wspólnego oglądania jakiegoś przesłodzonego filmu w walentynki.

Najważniejsze to znaleźć w sobie chęci, aby coś zaaranżować. Jesteście nad morzem? Świetnie – weź ze sobą polarowy kocyk, paczkę paluszków Lajkonik, czekoladę i dwie butelki wina różanego, aby poczuć romantyzm, sięgający granic, które wytyczyły wszystkie romansidła, które ona tak uwielbiała czytać. Zachód słońca i wy – kochający się pod wydmą, by po seksie szukać dużego wozu na niebie. Banał? Tak, ale na tyle efektywny, abyście poczuli się razem błogo niczym bohaterowie miłosnej historii, która jest wyjątkowa na swój sposób, która zapisze się w waszych głowach już na zawsze. Nie ważne, czy kiedyś się rozstaniecie, czy nie. Po prostu będziecie pamiętać o takich prostych, ale wspaniałych chwilach, ciesząc się, że otarliście się o coś tak pięknego. Wspólnie. Tego nikt wam nigdy nie odbierze.

Ostatnio spotkałem pewną kobietę, której największym marzeniem było zorganizowanie przez jej faceta zwyczajnego pikniku w parku. One nie potrzebują platynowych naszyjników i nie wiadomo jak kosztownych prezentów. One pragną, abyś wytężył łeb i zrobił coś innego, coś, czego nie zrobi 99-ciu innych gości na Twoim miejscu. Zdaję sobie sprawę, że generalnie my, mężczyźni inaczej patrzymy na tego typu rzeczy, ale uwierz mi na słowo, jeżeli staniesz się kreatywny i zaskakujący – będziesz dla Niej kimś więcej, niż zwyczajnym, prostym chłopkiem, których jest na tym świecie na pęczki.

Rada dla niej:
Kobieto – kiedy nadejdzie czas, w którym nie będziesz mogła patrzeć na swojego ukochanego, pamiętaj, że miłość nie umiera z dnia na dzień i jest ogromna szansa, że to uczucie do Ciebie wróci, jak bumerang. Nie daj sobie tak szybko uwierzyć w iluzję, że już go nie kochasz i że nie będziesz nawet za nim tęsknić.

Bądź bardziej cierpliwa i znajdź w sobie zrozumienie, które może sprawić, że wasza relacja stanie się silniejsza, niż kiedykolwiek. Jeżeli masz przeświadczenie, że uczucie, które łączy Cię z partnerem jest prawdziwe, napisz do niego list, oddając w nim, co tak naprawdę do niego czujesz i co dla Ciebie znaczy wasza znajomość. Każdy mężczyzna to doceni i w tajemnicy będzie go czytał częściej, niż będziesz mieć tego świadomość.

Rada dla niego:
Mężczyzno – nie zasypiaj na jawie w związku i przestań akceptować fakt, że wasza relacja stała się denna i zatrzymaliście się w miejscu. Nie myśląc kreatywnie i nie angażując się – nie tworzysz miłości. Pamiętaj, że nie ważne, jak długo jesteście razem, możecie dalej przeżywać wspaniałe chwile wspólnie.

Szukaj możliwości zaaranżowania jakiejś szczególnej randki, zwracaj uwagę na to, co ceni sobie Twoja luba i daj jej to. Nie muszą to być wielkie rzeczy – tymi drobnymi ruszysz jej serce. Rób wspólne zdjęcia, każda wyjątkowa chwila uwieczniona na fotografii, którą przeżywacie razem, może być świetną pamiątką. Takie rzeczy cały czas budują między wami unikalną więź. W ten sposób łatwo ją utrwalać.

Seks korzeniem miłości

Mówi się, że dobry seks, to podstawa każdego udanego związku i nie trudno się z tym zgodzić. Jest to również rodzaj zaangażowania. Kobiety często dziwią się, że gdy jakoś dały się namówić na seks, nie mając wcześniej na to nastroju, stwierdzają, że było warto! Całe życie możesz nie zaznać zaspokojenia w seksie, gdy nie potrafisz mu się w pełni oddać i być przy tym skupiony/skupiona na partnerce/partnerze. Gdy zwrócisz uwagę na swoją namiętność i poddasz się jej, będziesz mógł okazać prawdziwe uczucie. Dzięki czemu, ona również ma szansę, żeby w takim samym stopniu dać Ci siebie.

Zaangażuj się, nie myśl o niczym innym, niech seks będzie czymś zwierzęcym, czymś co pochłania Cię bez reszty. Wtedy właśnie masz okazję poczuć niewyobrażalne wrażenie maksymalnej satysfakcji, błogiego spokoju i w końcu prawdziwej miłości.

W łóżku bądźcie więc wolni – dodajcie do seksu trochę „chilli”, w gruncie rzeczy żądzą nami dzikie instynkty, często zamknięte w klatce uprzedzeń i sztucznie narzuconych norm społecznych/religijnych. Ty tak naprawdę sama wiesz, a raczej czujesz, co jest stosowne. Jeżeli masz jakieś seksualne fantazje, nie wstydź się i nie omieszkaj się opowiedzieć o nich partnerowi – zdziwisz się, jak chętnie je z Tobą zrealizuje (chyba, że jest ograniczonym czereśniakiem, wtedy to inna sprawa).

Pikanteria jest w cenie. Zauważyłem taką tendencję u kobiet – wszystkie starają się zgrywać cnotliwe, aby nie wyjść na osobę, której przyczepiono etykietkę „ulicznicy”. To kolejne, niesamowicie krzywdzące ograniczenie podyktowane przez społeczeństwo. Jednak, co do czego – widzisz w ich oczach ten dziki żar namiętności, a orgazm po ostrym seksie, podczas którego nie oszczędzałeś im klapsów i sprośnych powiedzonek, wprawia je w skurcze i atak niepohamowanej histerii, kiedy to łzy kapiące na Twój tors, to te, które nazywamy łzami szczęścia.

Na koniec mała przestroga – nigdy nie naciskaj na seks. Musicie chcieć tego oboje, choć warto dodać, że bardzo często wystarczy przełamać pierwsze opory, zmęczenie i zły nastrój, aby poczuć się świetnie podczas uprawiania seksu. Ona mówi nie, rzeczywiście źle się czuje – zapanuj nad swoją seksualnością i daj jej się wyspać. Jeżeli, któraś ze stron będzie się zmuszać do seksu, mózg bardzo szybko wytworzy połączenia neuronalne, które łączą się bezpośrednio z negatywnymi emocjami, przez co każda kolejna możliwość stosunku będzie miała w sobie coraz więcej poczucia wymuszenia, co równa się spadkowi jakości odczuwanych emocji podczas łóżkowych igraszek.

Rada dla niej:
Raz na jakiś czas wymień się seks-zdjęciami ze swoim partnerem przez telefon. Taki gorący mms, z flirtującym dopiskiem, może pobudzić Cię i jego, gdy właśnie idzie na przerwę w pracy. Wieczorem obojgu z was się to udzieli… „If you know, what I mean”.

Rada dla niego:
Nie rżnij głupa, udając, że gra wstępna nie istnieje w Twojej świadomości. Nie nagrzewaj się tak szybko, jak biała na święta – poświęć trochę czasu i energii, aby cierpliwie rozpalić siebie i swoją partnerkę do czerwoności już przed samą penetracją. Wtedy też chętniej będziecie uprawiać seks, bo nie trudno o wspaniałe orgazmy, gdy mocno postaracie się podczas gry wstępnej. Zadbaj również o odpowiedni klimat w sypialni.

Doświadczajcie i rozwijajcie się – razem

Doświadczajcie życia wspólnie. Nie siedźcie cały czas w domu. Szczególnie faceci są z natury domatorami. Więc jeśli jedyne na co Cię stać to spędzanie każdego wspólnego wieczora na oglądaniu starych filmów, leżąc bezładnie na niepościelonym łóżku – to nie może mieć pozytywnych efektów.

Dobrym sposobem jest cotygodniowe wychodzenie gdzieś razem na miasto w ramach randki. Jeden dzień w tygodniu Ty masz swoją szansę, w kolejnym – to ona wymyśla gdzie i co będziecie robić. To wspaniały sposób, aby przeżywać życie wspólnie, nie nudząc się w domowym zaciszu. To buduje również trzy inne rzeczy – obopólną atrakcyjność, radość z doświadczania i możliwość budowania jeszcze większej więzi. No bo z kim w życiu odwiedziłeś tyle fajnych miejsc, śmiałeś się z tylu zabawnych sytuacji i miałeś poczucie, że właśnie z Tą świetną osobą, robisz coś więcej, niż smażenie kotletów w sobotni wieczór? Organizujcie wspólnie różnego rodzaju wyjazdy, nawet jeśli będziecie musieli dostać się tam stopem i przyjdzie wam spać w stodole na stogu siana – będzie warto.

Rozwijajcie się na wielu płaszczyznach – wspólnie. Jeśli on ma życiową pasję, a Twoim głównym zajęciem jest malowanie paznokci – nie bądź dłużna i również znajdź swoją, bądź otwarta na różne warianty, tego jak samotnie możesz spędzać czas. To pomoże Ci w zrozumieniu, dlaczego czasami on musi mieć czasem chwilę dla siebie. Tworzycie w ten sposób dodatkową przestrzeń, która jest w głębszych relacjach czymś zbawiennym.

Jeżeli ona zaczyna się uczyć, być może jest to czas, aby również się rozwinąć w jakimś kierunku? Któreś z was straciło pracę? Razem na pewno coś wymyślicie, to tylko przejściowy problem. Starajcie się iść przez życie w tym samym tempie. Jeśli się to nie udaje, wspierajcie się wzajemnie w obecnej sytuacji i dążcie do tego, aby to się jak najszybciej zmieniło. Wtedy się rozwijacie. Każdy ma cięższe momenty, w których nie jest sobą, ale z czasem zazwyczaj dochodzi do siebie. Pamiętaj, że razem możecie więcej, a czym dłużej trwa wasz związek – tym bardziej znacie swoje potrzeby i potraficie zrozumieć się nawzajem, budując coś bardziej wartościowego, niż zwyczajne zauroczenie.

Rada dla was:
Karuzela zatrzymała się w waszym mieście? To bardzo dobra okazja, aby przejechać się wspólnie na diabelskim młynie. Świeżo otwarte muzeum świeczek – czemu nie? Shisha bar, tania naleśnikarnia, czy może jazda na gokartach? Możliwości jest multum, wystarczy tylko ruszyć wyobraźnią. Nowy film w kinie, knajpka z ciekawym jedzeniem, zimowy kulig, przytulny pub, galeria sztuki, ognisko ze znajomymi, czy też zwykły spacer wieczorną porą – to zawsze świetna okazja, abyście doświadczali czegoś więcej. To pomoże wam cieszyć się sobą przez wiele długich lat.

Podsumowując – trwałość związku zależy od wielu czynników. Nigdy nie masz pewności, że osoba, której powiedziałeś „kocham Cię”, to ta z którą wylądujesz kiedyś na bujanym fotelu. W dzisiejszym świecie w cenie są silne „pobudzacze” – zauroczenie, podniecenie, euforia – coś, co z czasem ginie w praktycznie każdej relacji, bo są to emocje niższe, nietrwałe i aby dać szansę zaistnieć uczuciom wyższym, często trzeba wykazać się nie lada dojrzałością, obfitującą w zrozumienie, cierpliwość, wolność, zaufanie, zaangażowanie, pracę i ciągły rozwój. Czasami ta dojrzałość wraz z świadomością przychodzi do nas po latach, kiedy mamy już dosyć skakania z kwiatka na kwiatek, zdając sobie sprawę, że nie tędy droga.

Żadna relacja nie jest doskonała i dobrze, bo chodzi o to, żeby mieć impuls, aby o coś zawalczyć i nie poddawać się przy pierwszej lepszej okazji – to szansa na rozwój i poznawanie siebie samego. Bezustanne poszukiwanie szczęścia w innych osobach ma gorzki posmak rozczarowania, bowiem nikt nigdy nie będzie Twoim szczęściem. To tylko niezdrowe uzależnienie od wiary w to, że tak to rzeczywiście działa.

Najważniejsze to samemu znaleźć w sobie miłość, bez tego każda Twoja relacja umrze, a Ty będziesz desperacko szukać kolejnego „wybawiciela/wybawicielki” w postaci nowej osoby, z którą od teraz ma być zupełnie inaczej. Nie, nie będzie inaczej, zwłaszcza jeśli nie będziesz czuć się wartościowym człowiekiem, nieustannie szukającym czegoś tak iluzorycznego, jak momentalnej chwili uniesienia, chęci zwrócenia na siebie uwagi, „wyszalenia się”, czy też udowodnienia czegoś sobie za wszelką cenę.

Przyznam, że ten temat jest bardzo obfity i nie zawarłem w nim wszystkich „złotych myśli”, aczkolwiek postaram się niebawem o nich napisać. Mam nadzieję, że ocalę tym wpisem jakiś związek, który jak zepsuta zabawka, ma zostać wyrzucony na śmietnik. Czasami najlepszym wyjściem jest rozstanie, ale jeśli choć raz kochałeś prawdziwie – jakim cudem wtedy wszystko było świetne, a Wy dopełnialiście się niczym dwie połówki jabłka?