ROZWÓJ OSOBISTY | PRAKTYCZNA PSYCHOLOGIA | RELACJE MIĘDZYLUDZKIE

Dlaczego ludzie obawiają się korzystać z usług psychologa?

, Psychologia



Świadomość społeczna dotycząca poradnictwa psychologicznego i pomocy psychoterapeutycznej w Polsce wzrasta, choć jest na znacznie niższym poziomie, niż w wielu krajach wysokorozwiniętych. Istnieje sporo mitów i błędnych przekonań, które sprawiają, że wiele osób boi się lub nie chce skorzystać z usług psychologa. W tym wpisie „biorę je na warsztat”.

Mamy XXI wiek. Dużo mówi się o m.in. o depresji. W Polsce jest obecnie więcej samobójców niż ofiar wypadków drogowych. W 2016 roku samobójstwo popełniło ponad 5 tysięcy osób (statystyki Komendy Głównej Policji). Te liczby rosną z roku na rok i są jednymi z najwyższych w Unii Europejskiej. Śmierć poniesiona z własnej ręki to ortodoksyjny przykład pokazujący, jak wiele osób nie radzi sobie z własnymi problemami w pojedynkę.

A co z ogromną grupą ludzi, których cierpienie nie prowadzi do odebrania sobie życia, ale stanowi ono ogromny ciężar, którego niezmiernie trudno jest nieść na swoich barkach każdego dnia? Ich nawet nie bierze się często pod uwagę. Tymczasem tysiące osób mogłoby skorzystać z pomocy psychologicznej i podnieść jakość swojego życia. Nie korzystają jednak z tej możliwości, rezygnują z niej z licznych powodów.

Łatwo uwierzyć w iluzję, że nie ma dla nas nadziei, że cierpienie nie może zmaleć, że nikt nie może nam pomóc. I jest to zrozumiałe, bo czasem nie ma się świadomości tego, że istnieją ludzie, którzy poświęcili całe lata na to, aby pomagać w kryzysach, wspierać w problemach i leczyć zaburzenia, które wydają się zupełnie niewyleczalne.

„Jeżeli ktoś przychodzi do psychologa ze swoimi problemami, robi to w nadziei, że zostanie zrozumiany; ta nadzieja musi być przynajmniej przez chwile silniejsza od obaw.” – Bogna Szymkiewicz, psychoterapeutka, dr psychologii

Poniżej opisuję kilka mitów i przekonań, które sprawiają, że ludzie obawiają się wizyty u psychologa, nawet jeśli są pochłonięci cierpieniem i nie umieją sobie pomóc na własną rękę.

Dam sobie radę w pojedynkę

To wyjątkowo powszechne przekonanie – „Nie potrzebuję niczyjej pomocy, sam potrafię o siebie zadbać” – powiedział 38 letni Adam, który cierpiał na depresję maskowaną, kończąc swój dzień sześcioma wypitymi piwami. Narzeczona zdradziła go z jego kolegą z pracy trzy lata temu. Nakrył ich we własnej sypialni. Nigdy z nikim o tym nie rozmawiał. Chwilową ulgę dawał mu alkohol i hazard – uzależnienia kosztowały go utratą zdrowia, pracy i pieniędzy. Adam nie chciał przyznać, że jest mu ciężko – to oznaczałoby, że sobie nie radzi, okazuje słabość. Słabość, którą jego ojciec u niego tak bardzo tępił.

Skorzystanie z pomocy psychologicznej nie było więc w oczach Adama rozwiązaniem. On cały czas wierzył, że nikt, oprócz jego samego, nie jest w stanie mu pomóc. To tylko jedna z tysięcy historii, których jesteśmy świadkami w naszym codziennym życiu.

Przekonanie pt. „Dam sobie radę w pojedynkę” często wiąże się z: „Nie przyznaję się do swojego cierpienia i porażek”. Za tego rodzaju myśleniem może kryć się niskie poczucie własnej wartości, nieadaptacyjne schematy wyniesione z domu rodzinnego lub obawa przed opinią innych ludzi. Psycholog to osoba, która może te problemy w znacznym stopniu rozwiązać, wykorzystując w tym celu wiedzę psychologiczną, empatyczne podejście i praktyczne narzędzia, które przynoszą ulgę w cierpieniu.

Czasem najtrudniej przyznać przed sobą samym, że potrzebuje się pomocy. Paradoksalnie najsilniejsi są Ci, którzy potrafią okazywać swoje słabości. Każdy je ma, a udawanie, że nie istnieją, nie jest przejawem dojrzałości i siły, tylko niepewności i obaw.

Co powiedzą o mnie inni?

Opinia innych osób może nas paraliżować przed podjęciem decyzji o skorzystaniu z usług psychologa. Przejmujemy się tym, co powie o nas mama, wujek, znajomy lub sąsiadka. W swoim otoczeniu możesz usłyszeć dla przykładu: ”Idziesz na terapię? Zwariowałaś, czy co?” lub coś w stylu: „Marek, przecież Ty chłop jesteś i taki miękki, żeby się wypłakiwać u jakiegoś obcego człowieka?”. Strach przed takimi ocenami jest zrozumiały, ponieważ jesteśmy istotami społecznymi i zależy nam na tym, aby nikt nas z kręgu społecznego nie wykluczył.

Kiedy mamy opory przed tym, aby udać się do psychologa, warto pomyśleć, kogo opinii boimy się najbardziej. I wtedy zadać sobie pytanie: „Czy ta osoba zdaje sobie sprawę, że cierpię i wizyta u specjalisty może mi pomóc?”. Jeśli odpowiedź brzmi NIE, to trzeba zastanowić się nad własnymi potrzebami, wziąć pod uwagę edukowanie siebie i innych w zakresie tego, jak wygląda pomoc psychologiczna i co może ona konstruktywnego wnieść lub zmienić.

Nie musimy też otwarcie mówić wszystkim osobom w naszym środowisku o tym, że widzieliśmy się z psychologiem. Szczególnie jeśli spodziewamy się, że otoczenie nas nie zrozumie. Psychologia społeczna już dawno odkryła, że ludzkie przekonania niezwykle trudno jest wykorzenić. Czasem niemożliwym jest bowiem rozstać się z obrazem rzeczywistości, w który wierzyliśmy przez całe lata.

Boję się tego, czego mogę się o sobie dowiedzieć

Kolejną przeszkodą w skorzystaniu z pomocy psychologicznej jest obawa przed uświadomieniem sobie rzeczy, o których nie chcemy w ogóle myśleć, a co dopiero o nich rozmawiać. Nieprzepracowane traumy, wewnętrzne konflikty i nieuświadomione kwestie to obszar bardzo delikatny – niejednokrotnie zbyt delikatny, aby otwarcie o nim mówić. W procesie terapeutycznym nie brak również wielu odkryć, które wiążą się z poszerzaniem wglądu we własne funkcjonowanie. Nie zawsze są to informacje, które chcemy, aby wyszły na światło dzienne.

Kompetentny psycholog nie przekracza pewnych granic, jest niezmiernie ostrożny i dopóki nie zdobędzie on zaufania swojego klienta/pacjenta, nie będzie poruszać żadnych delikatnych wątków i skomplikowanych kwestii. Często nie ma potrzeby rozmawiać o pewnych rzeczach. Jeśli jednak wpływają one negatywnie na jakość naszego życia, warto się z nimi skonfrontować i po zbudowaniu relacji terapeutycznej z postacią psychologa/terapeuty otworzyć się na trudniejsze tematy.

Jak sama rozmowa ma mi pomóc?

Wiele osób uważa, że rozmowa z psychologiem niczego nie wnosi, widząc rozwiązanie w lekach, które może przypisać choćby psychiatra. Farmaceutyki, choć bywają konieczne, częściej niż rzadziej stanowią swego rodzaju protezę, nie rozwiązując źródeł problemów, z którymi pacjent się zmaga.

Pomoc psychologiczna i psychoterapia działa, a dowody popierające to stwierdzenie można znaleźć w wielu badaniach empirycznych w tym zakresie (szczególnie warto poczytać o efektach terapii poznawczo-behawioralnej w zaburzeniach odżywiania, lękowych i afektywnych). W książce „Neuronauka w psychoterapeutycznym procesie zmiany” – John Arden pokazuje, jak mózg i system nerwowy zmieniają się neurologicznie podczas psychoterapii. To twarde dowody na to, że zmiana zachodzi nie tylko w wymiarze psychologicznym, ale również fizycznym.

Rozmowa jest głównym narzędziem psychologa – to dzięki niej dokonują się prawdziwe zmiany, utrwalające się na poziomie naszych neuronów. Podważanie błędnych przekonań, rozpoznawanie pułapek psychologicznych, rozwijanie wglądu i trening określonych umiejętności to rzeczy, które dają namacalne rezultaty. Tego typu strategie wpływają na polepszenie jakości naszego życia, uczą radzenia sobie z problemami i pomagają przepracować sprawy, które stanowią dla nas ciężar.

Nie ufam psychologom

Przekonania: „Psycholog chce dorobić się na moim nieszczęściu”, „Psycholodzy mają większe problemy ze sobą” lub „Terapeuta nie może wiedzieć, czym jest moje cierpienie” można usłyszeć z ust osób, które z jakichś względów wątpią w ludzi wykonujących zawód psychologa/psychoterapeuty.

Pragnę tutaj zaznaczyć, że nie każdy może nam pomóc w sposób, którego oczekiwaliśmy. Na rynku z pewnością są osoby, które nie są wystarczająco kompetentne, aby nieść pomoc. Wielu z nich zależy na szybkim, a najlepiej stałym zarobku. Zdarzają się i tacy, którzy mają własne poważne problemy lub nie potrafią poświęcić wystarczającej uwagi swoim klientom.

Trzeba jednak pamiętać, że jest również całe grono świetnych profesjonalistów, którzy świadczą swoje usługi z pełnym zaangażowaniem i pasją, ciągle się kształcą i rozwijają, są współczujący, a jednocześnie bardzo praktyczni w swojej pracy. Przestrzegają zasad etycznych i mają wewnętrzną potrzebę przynoszenia ulgi innym, nie skupiając się na swoich zarobkach.

Zdaję sobie sprawę, że ktoś, kto nie jest zorientowany, jak wygląda rynek usług konsultingowych i doradczych, może mieć problem w znalezieniu odpowiedniego specjalisty. Opinie, które można znaleźć w internecie, są pewną wskazówką i czasem warto się nimi kierować. Zawsze zwracam uwagę na to, że nawet jeśli ktoś bliski kogoś nam poleca, nie oznacza to wcale, że ta osoba spełni nasze oczekiwania w podobnym stopniu. Ludzie mają różne potrzeby.

Dobrym rozwiązaniem jest spotkać się z kilkoma specjalistami – posłuchać, co mogą nam zaoferować, zastanowić się, z kim czuję się najbardziej komfortowo, a jednocześnie, kto przedstawia się, jako osoba, która rzeczywiście może mi pomóc w obliczu moich problemów. Oczywiście nie mamy takiego wyboru, korzystając ze środków NFZ, co nie zmienia faktu, że pracuje tam również wielu świetnych psychologów/psychoterapeutów.

Kiedy czujesz, że świat od dłuższego czasu Cię przytłacza, jest pełen bólu, zwątpienia i nieszczęśliwości, to rozważ wizytę u specjalisty, który jest od tego, aby wspólnie z Tobą pomóc Ci w szukaniu realnych rozwiązań.

A może chodzi o inne rzeczy? Co według Ciebie jest przyczyną tego, że niektórzy ludzie w potrzebie nie chcą skorzystać z profesjonalnej pomocy?