ROZWÓJ OSOBISTY | PRAKTYCZNA PSYCHOLOGIA | RELACJE MIĘDZYLUDZKIE

Czy związek da się naprawić?

, Psychologia



Często dostaję maile pt. „Czy mój związek da się naprawić?”. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że osoby piszące tego rodzaju wiadomości, są w 99 % przeświadczone, że mimo wszelkich przeciwności da się ich skomplikowane relacje naprostować i czekać na upragnione: „żyli długo i szczęśliwie”. Niestety częściej niż rzadziej nie jest to możliwe, ale to też wymaga wnikliwej oceny.

Brakuje nam obiektywizmu

Jeśli zepsuje mi się zegarek, to idę do zegarmistrza. Z reguły jest tak, że dowiaduję się od niego, że: 1) trzeba wymienić cały wewnętrzny mechanizm i lepiej kupić coś nowego lub: 2) jedna z zębatek się zabrudziła i za całe dziesięć złotych może zostać wyczyszczona, a zegarek na nowo zacznie pięknie tykać.

W pierwszej sytuacji jest wiele do naprawy – tak wiele, że nie ma nawet pewności, czy coś z tego będzie. Reperacja wymaga dużo czasu i pieniędzy, więc zegarmistrz proponuje nowy zegarek. Druga sytuacja zaś wskazuje, że zegarek przestał działać z drobnych przyczyn. Oczywiście zegarmistrz musi rozkręcić urządzenie i chwilę eksperckiej uwagi mu poświęcić, ale jest to optymalne rozwiązanie – mała usterka, toteż duże prawdopodobieństwo, że problem da się sprawnie rozwiązać. Podobnie jest w kwestii związków romantycznych.

W trudnych dla nas sytuacjach, w których wzmaga się konflikt i rozczarowanie związkiem, nie zawsze umiemy trzeźwo spojrzeć na sytuację – brakuje nam obiektywizmu. Korzystając dalej z analogii zepsutego zegarka – przyda się zegarmistrz, który jest w stanie ocenić, czy coś się da zrobić, czy lepiej kupić nowy zegarek, czyli w naszym przypadku – poznać nową osobę.

„Rolę zegarmistrza” pełnią nierzadko doświadczone osoby w naszym otoczeniu, rodzina, przyjaciele, znajomi, którzy mogą dać nam wskazówki, czy nasza „trudna relacja” ma szansę przetrwać – dlatego warto na te tematy otwarcie rozmawiać. Jeśli u tych osób nie znajdujemy odpowiedzi, to sięgamy po poradniki, czytamy blogi, fora a może nawet kierujemy się do terapeuty, który profesjonalnie podejdzie do tematu i wskaże, czy naprawianie związku ma sens. Co jednak zrobić, aby samemu to ocenić?

Jak oceniać swój związek?

Niestety w wielu przypadkach w ogóle nie jest to możliwe. Osobiście proponuję w takich sytuacjach, zastanowić się, jakie cechy partnera sprawiły, że w pierwszej kolejności uznaliśmy, że chcemy wejść z nim w związek. Bardzo często okazuje się, że właśnie te cechy i zachowania, które najpierw podziwialiśmy w partnerze, po jakimś czasie stały się naszą zmorą i nie możemy np. znieść przesadnej schludności w domu. Takie podejście daje nam pewną perspektywę, dzięki której możemy zauważyć, czy nasze osobiste oczekiwania w stosunku do partnera nie zmieniły się z biegiem czasu, a jeśli tak – dlaczego tak się stało?

Dobrym wskaźnikiem tego, czy warto pracować nad związkiem, jest jego ogólny bilans i odpowiedzenie sobie na kilka pytań:

  • Czy ta relacja kiedykolwiek była satysfakcjonująca, jak wypadała na tle moich przeszłych związków?
  • Czy poznając mojego partnera była między nami realna więź, komunikacja i szacunek?
  • Czy robiliśmy pewne rzeczy wspólnie, czy uzupełnialiśmy się na określonych płaszczyznach?
  • Czy pracowaliśmy nad związkiem – wychodziliśmy na kolacje, spędzaliśmy czas tylko ze sobą, dawaliśmy sobie wsparcie w trudniejszych momentach?

To tylko kilka pytań, które opłaca się sobie zadać.

Kolejna rzecz – warto popracować nad swoimi przekonaniami. Zastanowić się, czy nie wierzę przypadkiem w idealną miłość, bo takie związki niestety nie istnieją. Etap romantycznego zakochania jest cudowny, ale każdy motyl w naszym brzuchu w końcu ulegnie strawieniu i wtedy trzeba uważać, aby nie mylić uczucia zakochania z miłością, którą buduje się głównie na zaufaniu, intymności i zaangażowaniu.

Nasze przekonania mogą mieć również wyjątkowo destrukcyjny wymiar – niektóre kobiety dla przykładu przyjmują, że NIE MOGĄ opuścić partnera, mimo iż ten ma tendencję do agresji i rzucania laczkiem po głowie w najmniej spodziewanym momencie. To duży i skomplikowany temat, ale warto wątpić, kwestionować to, w jaki sposób postrzegamy pewne rzeczy.

Każdy związek jest inny

W psychologii jest tak, że naprawdę niewiele jest „złotych rad i rozwiązań”, które pasują w każdej sytuacji i u każdego. Wszyscy się różnimy, a gdy tworzymy z kimś związek romantyczny, to ta różnica jeszcze bardziej się uwidacznia, bo oto dwie osoby, dwa inne światy przenikają się wzajemnie, tworząc coś wyjątkowego. Widzi się w tym swego rodzaju schematy funkcjonowania – znam wiele osób, które tworzą związki wyłącznie z ludźmi o określonych cechach. A wszystko to odbywa się w obecności niepisanych zasad i powtarzających się cykli.

Bywa też tak, że nie do końca świadomie dąży się do destrukcji – chaos, konflikt i cierpienie jest naszym powietrzem, choć za dużo w nim trującego dwutlenku węgla. Schematy wyniesione z domu rodzinnego mogą ciągnąć się za nami do końca życia, dlatego warto mieć świadomość, że to, co podpowiada nam intuicja, nie zawsze jest dla nas dobre (szczególnie w związku z wyborem życiowego partnera).

Mając ograniczony wgląd w siebie i prezentując braki w wiedzy na temat tego, jak funkcjonują zdrowe relacje międzyludzkie, trudno jest samodzielnie oceniać związki, które się tworzy. Gdy w grę wchodzą emocje, przywiązanie lub nawet lata wspólnego życia, nie mamy możliwości stanąć obok i zobaczyć swoją sytuację z dystansu. A może jednak?

Czterech jeźdźców Apokalipsy

Rozstanie nie przydarza się z dnia na dzień. To bardzo często długotrwały proces – podobnie jak korozja karoserii samochodu. Rdza musi mieć trochę czasu, aby podziurawić blachę. I niestety jest tak, że jeśli w porę nie zauważy się nad czym należałoby popracować, to małe problemy stają się dużymi. Wówczas trudno je rozwiązać.

John Gottman, terapeuta i wieloletni badacz porozumiewania się małżeństw twierdzi, że istnieją cztery główne zwiastuny rozpadu związków. Określił je mianem „czterech jeźdźców Apokalipsy”. Należą do nich: krytykowanie, defensywność, zamykanie się w sobie i pogarda. Jeżeli w relacji z Twoim partnerem przeważa krytyka, ciągłe dążenie do obrony własnych racji, unikanie kontaktu i pogardliwy stosunek, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że Twój związek skończy się prędzej czy później albo będzie źródłem nieustającego cierpienia.

Czasem gdzieś tam w środku wiemy, że powinniśmy się rozstać, zakończyć coś, co naprawdę trudno jest naprawić. A jednak dalej walczymy, dalej cierpimy i pogrążamy się w żalu na przekór wszystkiemu. I w końcu nastaje dzień, w którym szala goryczy się przelewa – pewne drogi na zawsze pozostają zamknięte, a zgliszcza związku są widokiem, który jak blizna na skórze na zawsze pozostaje w naszej pamięci.

Dlatego warto z rozwagą wybierać swoich partnerów. I później nie zepsuć niczego po drodze, mając przy tym świadomość, że nie każdy związek da się „zreperować”, jak ten zepsuty zegarek.